Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ludzie zamówień publicznych

12 lutego 2019

NR 171 (Luty 2019)

Zamówienia – przypadek i fascynacja

0 114

Od wielu lat publikujemy ich artykuły na łamach „Monitora Zamówień Publicznych” lub korzystamy z przygotowanego przez nich warsztatu pracy. Najmniej wiemy o autorach, dlatego rozpoczynamy nowy cykl wywiadów, w których rozmawiać będziemy z ludźmi zamówień publicznych o ich zawodowej pasji.

MZP: Znają Panią wszystkie osoby, które zajmują się zamówieniami publicznymi zarówno po stronie zamawiającego, jak i wykonawcy. Może nie osobiście, ale nie można pracować w zamówieniach, jeśli się nie przeczytało choć jednej Pani książki. Ile ich Pani napisała? 
Andrzela Gawrońska-Baran: Rzeczywiście, trochę książek dotyczących zamówień publicznych napisałam. Myślę, że takich większych, istotnych pozycji książkowych, których jestem autorką, jest ponad dwadzieścia. Ostatnio nawet zastanawiałam się, ile ich samodzielnie napisałam, a ile wspólnie z innymi. 
Dla mnie istotne są jednak również teksty naukowe i popularyzatorskie – jak je często nazywamy – dzięki którym sama się rozwijam i przekazuję uczestnikom rynku zamówień publicznych swoją wiedzę, nie tylko teoretyczną, ale także praktyczną. Przez kilkanaście lat mojej pracy w zamówieniach publicznych tych tekstów – zabrzmi nieskromnie – nazbierało się już tysiące. 
Ostatnio podjęłam wyzwanie jako prawnik-humanistka i napisałam książki dotyczące elektronizacji zamówień. Jedną wspólnie z koleżanką, a drugą sama. Ta druga to E-zamówienia publiczne. Przewodnik po elektronicznych zamówieniach publicznych, wydana przez Infor.

MZP: Wydawca promuje Pani książkę jako poradnik, który krok po kroku omawia elektroniczną procedurę udzielania zamówień publicznych, zawiera praktyczne zestawienia tych elementów postępowania, które zmieniły się na skutek elektronizacji. Co znajdzie w tym poradniku praktyk zamówieniowiec i praktyk wykonawca?
AGB: W książce zawarłam taką treść, jaką sama chciałabym otrzymać w publikacji, aby móc zrozumieć istotę elektronizacji i właściwie prowadzić elektroniczne postępowanie czy też skutecznie ubiegać się o zamówienie publiczne. 
Przywoływane przez nas często w skrócie stwierdzenie „elektronizacja” to przecież prowadzenie przy użyciu środków komunikacji elektronicznej całego procesu komunikacji w relacji zamawiający – wykonawca. Praktyk zamówieniowiec znajdzie więc w mojej książce liczne wskazówki dotyczące kwalifikowanego podpisu elektronicznego, jego rodzajów, metod weryfikacji, a nawet zrzuty z ekranu. Ponadto w publikacji omawiam poszczególne regulacje prawne związane ze zmienionymi przepisami, podpierając  je często przykładami, w tym przykładami postanowień do wykorzystania w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. To powinno ułatwić zamawiającemu opanowanie i wdrożenie przepisów, a w konsekwencji prowadzenie postępowania zgodnie z ustawą – Prawo zamówień publicznych i obowiązującymi rozporządzeniami. 
Uznałam, że warto w sposób praktyczny przedstawić te trudne zagadnienia, ponieważ zauważam podczas wielu szkoleń, że znaczna część problemów związanych z elektronizacją to właśnie trudność w zrozumieniu „technicznych” aspektów elektronizacji zamówień publicznych. 
Jednocześnie warto pamiętać, że elektronizacja wpływa także – a można pokusić się o stwierdzenie, że przede wszystkim – na obowiązki drugiej strony postępowania o zamówienie publiczne, czyli wykonawców. To nie tylko składanie przez nich oświadczenia na formularzu jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia (JEDZ) czy ofert w postaci elektronicznej, opatrzonych kwalifikowanym podpisem elektronicznym, lecz także szereg nowych rozwiązań związanych z ich obowiązkami dokumentacyjnymi co do formy sporządzania oświadczeń lub dokumentów i ich przekazywania czy też związanych z zabezpieczeniem oferty w przypadku wyboru wniesienia wadium w formie innej niż pieniądz. 

MZP: Trzeba mieć dużą wiedzę i dużą odwagę, żeby wystartować na rynek z przewodnikiem związanym z elektronizacją prawie równolegle z nowymi przepisami w tej dziedzinie. Jestem pełna uznania. Kiedy zainteresowała się Pani zamówieniami i jak zdobyła Pani taką wiedzę? 
AGB: Moje zainteresowanie zamówieniami publicznymi było – można powiedzieć – przypadkowe. Prawie 17 lat temu szukałam nowego kierunku pracy zawodowej, będąc wtedy doświadczonym prawnikiem legislatorem. Znalazłam zatrudnienie w Urzędzie Zamówień Publicznych i tak się zaczęło pozyskiwanie wiedzy z zakresu zamówień publicznych. 
Dobrze wspominam czas pracy w UZP, wspaniały zespół koleżanek i kolegów – wielu z nich jest teraz także cenionymi ludźmi zamówień publicznych. Potwierdzeniem właściwej drogi, a także zdobytej wówczas wiedzy, było mianowanie mnie na stanowisko wiceprezesa Urzędu Zamówień Publicznych.
Pozyskana w UZP wiedza pozwoliła mi odnaleźć się potem nie tylko jako praktyk, ale także rozwinąć skrzydła – przygotować i obronić doktorat na temat związany stricte z zamówieniami publicznymi. 

MZP: Czy dla Pani zamówienia to wyłącznie odpowiedzialna praca, czy także fascynacja?
AGB: Nierzadko słyszę podczas różnych spotkań – konferencji, szkoleń, wykładów, bo jestem aktywna na różnych polach – że to, jak przedstawiam, tłumaczę i piszę o zamówieniach publicznych, wskazuje, iż zamówienia publiczne to moja fascynacja. Nie będę tego negować. Nie zmienia to faktu, że nie jest to łatwa dziedzina specjalizacji prawniczej. Może dlatego jeszcze się nią nie znudziłam i cały czas pozwala mi zawodowo rozwijać się. 

MZP: I rozumieć problemy uczestników rynku zamówień publicznych. Które z nich – Pani zdaniem – wymagają pilnego rozwiązania?
AGB: W mojej ocenie problemy uczestników, zwłaszcza zamawiających, rozpoczynają się już na etapie przygotowania udzielania zamówień, a mianowicie dotyczą szacowania wartości zamówień, czyli podstawowej czynności zamawiającego determinującej w znacznym stopniu późniejszą prawidłowość przeprowadzonego lub przeprowadzonych postępowań. 
Przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych są dość ogólne, sytuacji wiele, a stanowiska odpowiednich organów, w tym kontrolnych, niestety niejednokrotnie różne. Zdaję sobie sprawę, że ta kwestia nie jest możliwa do wyczerpującego uregulowania w ustawie. Niemniej jednak, w mojej ocenie, wymaga uporządkowania. Warto wpisać wprost do ustawy choćby podstawowe reguły dotyczące szacowania wartości zamówienia, które teraz wynikają jedynie z opinii i stanowisk. Mam na myśli np. sposób rozumienia i wykorzystania tzw. kryteriów tożsamościowych przy ustalaniu zamówienia – czy mamy do czynienia z jednym zamówieniem, czy też z odrębnymi zamówieniami niewymagającymi łącznego szacowania, a także metod ustalania wartości zamówienia na dostawy lub usługi, nie tylko te, które dziś szczątkowo są wskazane w ustawie. 
Nierzadko zamawiający nie rozumieją, że łączne oszacowanie udzielanych zamówień nie oznacza obowiązku ich udzielenia w jednym postępowaniu o zamówienie publiczne. Wskazują, że nie mogą jednorazowo zamówić danego towaru czy zlecić robót budowanych. Nie jest to dobry argument. Można bowiem – przykładowo z powodów organizacyjnych, technicznych, gospodarczych – podjąć decyzję o udzielaniu w częściach, np. w ramach odrębnych przetargów nieograniczonych, z tym że każdy taki przetarg je...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 11 wydań czasopisma "Monitor Zamówień Publicznych"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Roczny dostęp do filmów instruktażowych
  • Cykl szkoleń online
  • Indywidualne konsultacje
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy