Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru , Otwarty dostęp

30 lipca 2018

NR 154 (Lipiec 2017)

Nie unikajmy dyskusji

0 50

Polskie prawo zamówień publicznych jest w znacznym stopniu uwarunkowane przepisami unijnego prawa zamówień – dyrektyw, które muszą pogodzić różne systemy prawne, tradycje czy od lat ukształtowane zasady funkcjonowania administracji i gospodarki aż 28 europejskich państw – stwierdził Józef Górny – wiceprezydent Chełma, ekspert zamówień publicznych, członek Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych, w latach 2004–2007 arbiter Urzędu Zamówień Publicznych

Rozmawiała: Elżbieta Cierlica

MZP: Jak wspomina Pan pierwszy okres pracy w zamówieniach publicznych, kiedy wszyscy uczyliśmy się ustawy, kiedy tworzyły się pierwsze zespoły – komórki ds. zamówień publicznych w jednostkach samorządu terytorialnego, kiedy powstało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Konsultantów Zamówień Publicznych?

Józef Górny: Z racji kierowania w samorządzie komórką organizacyjną sektora finansów publicznych realizującą ustawowo zlecone zadania administracji rządowej 1 stycznia 1995 r. do zakresu moich obowiązków dopisano zamówienia publiczne. Zamówieniowcem zostałem więc ponad 22 lata temu. Okres ten, chociaż niełatwy, wspominam z sentymentem. Ówczesna ustawa o zamówieniach publicznych była dość wierną implementacją bardzo dobrej, przedwojennej ustawy zamówieniowej z 1935 r. Była usystematyzowana, niezbyt długa – wydawało się, że można się jej nauczyć. Choć w praktyce bywało różnie.

Dużą pomoc przy wejściu w zupełnie nieznaną tematykę oferował utworzony przez Urząd Zamówień Publicznych „korpus” trenerów, których zadaniem było szkolenie kadry zamówieniowców. Moimi pierwszymi nauczycielami byli trenerzy ze środowiska lubelskiego: Ryszard Sołowiej, Ludomira Matczuk-Mazuś, Leszek Klepacki i Zygmunt Rola. Wiele im zawdzięczam.

W instytucjach zamawiających było podobnie jak u nas, w Urzędzie Miasta, zamówieniami zajmowali się pracownicy różnych komórek. Zespoły lub odrębne komórki ds. zamówień publicznych nie powstały tak od razu – od 1 stycznia 1995 r. W naszym samorządzie np. dopiero 1 maja 1997 r. zostałem oficjalnym zamówieniowcem, w randze koordynatora prezydenta miasta ds. zamówień publicznych. Byłem wówczas kierownikiem jednej z komórek organizacyjnych Urzędu Miasta, a powierzone mi obowiązki z zakresu zamówień publicznych były zadaniami dodatkowymi, realizowanymi bez dodatkowego wynagrodzenia.

Odczuwaliśmy wówczas wielką potrzebę kontaktu i dzielenia się skromnymi jeszcze doświadczeniami z oddelegowanymi do realizacji zamówień publicznych pracownikami innych jednostek. Stąd, kiedy tylko pojawiła się informacja, że powstało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Konsultantów Zamówień Publicznych, natychmiast złożyłem akces o przystąpieniu i zostałem przyjęty.

Z uznaniem myślę o doktorze Marku Zelencie, inicjatorze utworzenia OSKZP, i trenerach UZP, którzy nie zmarnowali, jak to się modnie nazywa, potencjału ludzkiego. Idziemy razem już 20 lat i ciągle jesteśmy przekonani, że przed nami kolejne lata wzajemnej nauki, doskonalenia zamówieniowych umiejętności i współpracy, oraz kolejne jubileusze.

MZP: Ustawa o zamówieniach publicznych niby prosta, a jednak wydawała się i była trudna do realizacji.

Musimy wziąć pod uwagę to, że bardzo żywa była wówczas pamięć funkcjonowania przed 1989 r. nie tylko gospodarki, ale także administracji w warunkach scentralizowanej państwowej gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Przechodzenie do gospodarki rynkowej, nie tylko w sferze praktycznych rozwiązań, ale także w sferze mentalnej było procesem bardzo trudnym, szczególnie dla jednostek sektora finansów publicznych – najpierw sektora rządowego, a następnie jednoszczeblowego samorządu. Dodatkowo jednostki te musiały wprowadzić i stosować system zamówień publicznych. My, ówcześni zamówieniowcy, musieliśmy sami nie tylko bardzo szybko uczyć się ustawy o zamówieniach publicznych, ale jak najszybciej i jak najprzystępniej przekładać tę wiedzę na język procedury przygotowania i przeprowadzenia postępowania.

Wielu osobom realizującym zadania budżetowe trudno było wytłumaczyć, że ich powinnością nie jest tak jak poprzednio wyłącznie dokonanie zamówienia, ale także jego wcześniejsze, poprawne udzielenie. Wielu udało się przekonać. Nieliczni, nieprzekonani, zmienili swoje postrzeganie dopiero po pierwszych kontrolach RIO, NIK i innych uprawnionych organów.

Zmorą pierwszej ustawy o zamówieniach publicznych był zakaz dzielenia zamówień połączony z zasadą, że każdy wydatek, nawet przysłowiowej złotówki lub 1 ecu, był zamówieniem publicznym.

Patrząc z perspektywy, należy stwierdzić, że trudność stosowania ustawy o zamówieniach wynikała nie tyle ze skomplikowanych przepisów, co z funkcjonowania do 1989 r. centralnie sterowanej gospodarki państwowej i wytworzonych w związku z tym ludzkich nawyków. Chińskie przysłowie mówi, że jak nie możesz kogoś pokonać, to się do niego przyłącz. Parafrazując je, kto próbował z ustawą o zamówieniach publicznych walczyć, temu jej stosowanie sprawiało duże trudności. Kto postanowił się z nią zaprzyjaźnić, temu było o wiele łatwiej. Postanowiłem z zamówieniami publicznymi się zaprzyjaźnić, co dało mi wiele satysfakcji w życiu zawodowym, pozwoliło pogłębić wiedzę, poznać nowych ludzi, podobnie jak ja zafascynowanych nowym zawodem zamówieniowca.

Z całą pewnością ustawa o zamówieniach publicznych ułatwiła nam dobre przygotowanie do wstąpienia do Unii Europejskiej, a następnie poprawne stosowanie unijnych dyrektyw.

MZP: Po dziesięciu latach funkcjonowania ustawy o zamówieniach publicznych zostało uchwalone i wdrożone Prawo zamówień publicznych. Miało rozwiązywać zamówieniowe problemy. Poprawiano je – nowelizując ponad 50 razy, a jednak ciągle jest trochę kulawe. Co Pana zdaniem jest trudne do realizacji według Pzp?

Zmorą pierwszej ustawy o zamówieniach publicznych był zakaz dzielenia zamówień połączony z zasadą, że każdy wydatek, nawet przysłowiowej złotówki lub 1 ecu, był zamówieniem publicznym

Polskie prawo zamówień jest w znacznym stopniu uwarunkowane przepisami unijnego prawa zamówień – dyrektyw, które muszą pogodzić różne systemy prawne, tradycje czy od lat ukształtowane zasady funkcjonowania administracji i gospodarki aż 28 europejskich państw. Nie bez znaczenia jest fakt, że w krajach starej Unii nie było 50-letniej przerwy w funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych, co z pewnością pozwoliło w tym czasie wytworzyć nieznane nam, niestosowane u nas mechanizmy gospodarcze. Dlatego musimy nadrabiać ten dystans, co może rodzić pewne – ale jestem przekonany, że tylko przejściowe – trudności w stosowaniu opartego na dyrektywach unijnych Prawa zamówień publicznych.

Rodzi się natomiast retoryczne pytanie, na ile występujące dzisiaj trudności w praktycznym stosowaniu Pzp wynikają z niedoskonałości samego prawa europejskiego, a na ile...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy